Nikt nam za to nie wynagradzał
Sławomir Antoniak nigdy filmów nie naświetlał. Jest tylko mecenasem gromady kinomania.org. Siedzimy na ławce przed jednym z warszawskich centrów komercyjnych. Na główny rzut oka widać, że nie ma sporo pieniędzy. Tłumaczenia dżinsowe spodnie, pospolita tiszertka. Niedostatek mu nowoczesnego, współczesnego lansu – mrocznych binokli, koszulki z postawionym kołnierzykiem. Po prostu prosty młokos. Wpolscemamymocneseo antoniak rozszerza z kieszeni garstka listów. „Jestem też kinomaniakiem – profesjonalistą. Sam robię obrazy i tresuję młodych, jak robić celuloidy. To co się stało, jest absurdalne, wstrętne, jak coraz więcej spraw w naszym państwa. Biuro tłumaczeń korzystałem z waszej firmie i ówczesna ona wielokrotnie przydatna w mojej roboty ze studentami. Dziękuję (.) imię i miano, telefonista filmowy, wykładowca szkoły filmowej”; „Czy nigdy już nie będzie można z waszego portalu kolekcjonować tytułów do celuloidów? Z wyrazami hołdzie ksiądz imię i miano”; „dwa lata temu mój zdychające brat zażyczył sobie kilku koreańskich celuloidów.




